Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier do paznokci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier do paznokci. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 października 2015

maybelline colorama 80


Granat z milionem świecidełek od Maybelline wygląda na paznokciach cudownie. Nakłada się beztrosko, utrzymuje standardowo i przyciąga oko.




Wystarczą dwie warstwy do ładnego krycia i nie potrzebuje nabłyszczacza. Ma dość płynną konsystencję,szybko zasycha i nie pozostawia smug.


niedziela, 5 lipca 2015

lakier pupa lasting color 715


Z PUPĄ jeszcze nie miałam przyjemności się poznać, więc jak zobaczyłam słodkie małe lakiery z serii lasting color musiałam spróbować. Lakier nie jest przesadnie gęsty, jego formuła przypomina żel co bardzo mi odpowiada. Kryje przy jednej warstwie, co też widać na zdjęciach. Pędzelek jest średniej wielkości i przypadnie do gustu posiadaczkom zarówno mniejszych jak i większych płytek paznokcia. Kolor 715 ma sam w sobie piękny połysk, ale bez utwardzacza nie trzyma się na moich paznokciach długo. Po kilku próbach mogę powiedzieć, że są to 3 dni.




Mimo średniej trwałości lakier bardzo mi się spodobał i w przyszłości wypróbuję nowe kolory.
Miałyście już PUPĘ na swoich paznokciach?

M.


czwartek, 2 kwietnia 2015

lakiery avon gel finish


Po wielu dobrych opiniach zdecydowałam się na zakup lakieru z nowej serii AVON Gel Finish, którego formuła tak mnie urzekła, że dokupiłam dwa kolejne kolory. Później kupiłam jeszcze dwa lakiery dla Mamy i jeden dla koleżanki.


Najjaśniejszym lakierem z całej trójki jest SHEER LOVE- mleczny róż bez drobinek. U mnie potrzebuje dwóch warstw do pełnego krycia. Zdarza się światło, w którym wygląda prawie jak biały.
 




Drugi z serii to LAVENDER SKY- jasny, pastelowy fiolet. To czysta lawenda na paznokciach! Kryje przy jednej grubszej lub dwóch cienkich warstwach.





Ostatni lakier to mój faworyt  MAUVELOUS! Ciężko opisać ten kolor... Dla mnie to taki winny, brudny róż z domieszką fioletu. Piękny! W niektórym świetle wychodzi bardzo ciemny. Ładnie kryje już przy pierwszej warstwie.




 Lakiery są dosyć gęste, co dla mnie jest plusem. Pięknie się błyszczą i rzeczywiście można je pomylić z efektem żelu na paznokciach. Jeżeli chodzi o ich trwałość to średnio wychodzi 5 dni. Po tym czasie pojawiają się przetarcia i odpryski. Co ciekawe, lakiery używane z dodatkową warstwą utwardzacza trzymają się krócej. Po nałożeniu Seche Vite lakier po 3-4 dniach schodził u mnie płatami. Powodem tego może być "bogata" formuła lakierów, razem z utwardzaczem tworzą zbyt grubą warstwę.


Nie wiem jak sprawdzają się pozostałe kolory z serii Gel Finish, ale moje serdecznie mogę polecić.
Miałyście do czynienia z tymi lakierami?

Pozdrawiam Marta

środa, 18 marca 2015

lakier do paznokci zmieniający kolor ferity miss match lollipop


Jakiś czas temu zainteresowały mnie lakiery do paznokci zmieniające kolor pod wpływem temperatury. Znalazłam go przypadkiem w jednym z supermarketów w cenie 5-6zł i postanowiłam spróbować.

Lakier mieści się w małym opakowaniu przypominającym kredkę. Wybór kolorów na półce w sklepie nie był tak duży jak w internecie. Skusiłam się na dość ostry róż, który po zmianie przybierał swój bardzo blady odcień.


 Nakładanie tego lakieru nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy. Jego zapach jest okropny i intensywny. Zupełnie inny niż tradycyjny lakier do paznokci. Pędzelek jest dość mały, a formuła lakieru gęsta co utrudnia nakładanie.


Zmiana koloru następowała najczęściej na końcach paznokci i nie było to częste zjawisko. Ciemny kolor skupiał się na brzegach płytki, co z daleka wyglądało nieciekawie. Kupując go spodziewałam się czegoś lepszego. Aby pokazać efekt na zdjęciach musiałam wykorzystać ciepłą wodę.










Trwałość lakieru okazała się bardzo przeciętna, już na drugi dzień pojawiły się odpryski. Lakier zupełnie nie przypadł mi do gustu, więc się z nim pożegnałam.

Co sądzicie o takim wynalazku?

sobota, 5 lipca 2014

pustaki


Spontaniczne zabranie tych śmieci do parku i robienie im zdjęć telefonem nie było najlepszym pomysłem, ale co tam. Zapraszam do mini- recenzji zużytych ostatnio produktów.

1. Krem do rąk Kamill- bardzo treściwy, bogaty krem. Gęsty i dobrze nawilżał (długotrwale)- fajny na zimę. Wystarczy cienka warstwa. Gdyby nie fakt iż muszę wypróbować wszystkie kosmetyki świata kupiłabym go ponownie. Kto wie, może jeszcze na siebie trafimy :) .

2. Chusteczka samoopalająca Dax Sun- kupiona została przy okazji większych zakupów. Zastosowałam ją na twarz, dekolt i ramiona. Nie pozostawiła smug, bo... nie było widać żadnego efektu! Zastanawiałam się czy wersja "jasna karnacja" mogła okazać się dla mnie za słaba, ale przecież jestem bladziochem. Po godzinie miały być efekty, a był tylko smrodek.

3. Lakier do paznokci Inglot nr 696- lakiery, które zużyłam do ostatniej kropli można policzyć na palcach jednej ręki. Ten miętowy kolega towarzyszył mi przez bardzo długi czas i był to chyba mój pierwszy produkt zakupiony w Inglocie. Lakiery tej firmy bardzo sobie cenię, a za tym konkretnym będę tęsknić. Bardzo ładnie krył, długo się trzymał i zbierał komplementy. Kto wie czy nie zawita ponownie w mojej kolekcji.

4. Odżywka do włosów Elseve Fibralogy- pisałam o niej już tu klik. Do tej pory nic się nie zmieniło w moich uczuciach do tego produktu. Mile wspominam jej działanie i przede wszystkim zapach! Może w najbliższym czasie kupię dla odmiany szampon lub maskę z tej serii?

5. Krem mocznikowy Pilarix- o nim pisałam tu klik- w sumie nie ma się co rozpisywać. Nowe opakowanie już jest w użyciu i nie wiem jak moje stopy bez niego mogły funkcjonować ;).


To moja skończona piątka, kolejna już się formuje.

Znacie zużyte przeze mnie kosmetyki?

M.