Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lutego 2015

róż do policzków benetint z benefitu



 Benetint to płynny róż zamknięty w małym szklanym opakowaniu, które przypomina lakier do paznokci. Miniatura pochodzi z zestawu, który kupiłam jesienią. Ten produkt to czysta esencja koloru i zapachu.


Stosuję go na usta i policzki. Sprawdza się rewelacyjnie na co dzień oraz przy wieczornych wyjściach. Jeżeli chodzi o policzki, jego trwałość zależy od utrzymania się podkładu. W moim przypadku jest to co najmniej 8 godzin. Nakładanie go pędzelkiem nie sprawia trudności, ale trzeba pamiętać o szybkim roztarciu, ponieważ niemal natychmiastowo zasycha na skórze.


Jego kolor jest równie intensywny co różany zapach. Myślałam, że będzie mi przeszkadzać, ale tak nie jest. Nad kolorem można pracować. Przy pierwszej warstwie jest to blady zdrowy róż, który wygląda bardzo naturalnie. Dla większego efektu można dokładać warstwy. Nie wpływa na wysuszenie czy nawilżenie ust, ale przy nałożeniu wielu warstw pojawia się uczucie napięcia skóry ust, które można zniwelować np. pomadką nawilżającą. Można powiedzieć, że wżera się w usta i zostaje tam równie długo jak na policzkach.


Produkt jest bardzo wydajny, trwały i uniwersalny. Sprawdzi się na typowych bladziochach i ciemniejszych karnacjach (wypróbowane na Mamie).

czwartek, 22 stycznia 2015

pustaki


Czas pokazać kolejną skończoną 5.

1. Bioderma Sensibio H2O- osławiony płyn micelarny. Ja w nim cudów nie widzę. Zmywa dobrze jak wiele tańszych tego typu produktów, a kiedy dostanie się do oczu nie potrafię udawać, że to woda. Bezzapachowy i delikatny, jednak zdecydowanie za drogi.

2. Ziaja odżywka do włosów intensywne wygładzanie- gratis do zakupów. Nie będę za nią tęsknić, ale faktycznie coś tam wygładza. Działanie widoczne po pierwszym użyciu.

3. Bielenda Happy end krem do stóp i pięt z mocznikiem- nie podobał mi się zapach tego produktu, nawilżanie na plus, ale bez fajerwerków. Nie poradzi sobie z problematyczną skórą na stopach jak np. Pilarix, o którym pisałam tu: klik

4. Avon kuleczki rozświetlające i brązujące- dwa produkty zmieszane w jeden. Dopiero po ich połączeniu byłam zadowolona. Latem muskałam tą mieszanką całą twarz, a zimą mazałam policzki w bliżej nieokreślonych miejscach zastępując jednocześnie róż, bronzer i roświetlacz. Ostatnio wyczuwałam smrodek z pudełka i oświeciło mnie, że ten kosmetyk jest stary jak świat ;). Nie kupię ponownie kulek, ale z tego połączenia byłam zadowolona. Najgorsze były kulki wypadające z opakowania i latające po pokoju. Czy tylko ja jestem taką niezdarą?

5. Na koniec Dove Natural Touch antyperspirant w sztyfcie- kiedyś nie wyobrażałam sobie innej formy tego produktu jak sztyft. Aerozol szybko się kończył i działał jedynie mocnym zapachem, a kulka zostawiała mokre pachy. Teraz wszystko się zmieniło i prócz formy sztyftu nie byłam zadowolona z jego zdziałania. Pisząc krótko: ładny zapach, zero skuteczności.